niedziela, 24 września 2017

Beztłuszczowe jesienne muffinki śniadaniowe z gruszkami i kardamonem

Muffinki to doskonałe rozwiązanie zarówno na pyszne śniadanie, lunch czy deser. A najlepsze w nich jest to, że nie trzeba trzymać się ściśle proporcji wszystko się wrzuca, miesza i ....gotowe. O bardziej błyskawiczne i prostsze słodkości naprawdę trudno. 
Na blogu znajdziecie już całkiem sporo propozycji na muffiny i babeczki - na tyle sporo, że stworzyłam dla nich osobną kategorię :) Robiłam już owsiane - i w wersji z jajkami i w wegańskiej. Te są moim zdaniem lepsze - nie tylko z powodu gruszek i cudownych pachnących jesienią przypraw, ale też dzięki delikatnemu zmiksowaniu płatków. Tym razem nie dodawałam też zupełnie tłuszczu - w zamian użyłam maślanki, a innym razem jogurtu greckiego (beztłuszczowego).
Spróbujcie, to pyszna i zdrowa alternatywa dla kanapek na drugie śniadanie do szkoły czy pracy.

czwartek, 21 września 2017

Najprostsze ciastka z masłem orzechowym. Tylko 3 składniki!

Kolejny ekspresowy przepis i kolejna słodycz. Nie myślcie tylko, że tym się głównie żywię. Staram się gotować też obiady, ale są to rzeczy proste, niewyszukane i szybkie. Myślałam nawet, czy by nie włączyć ich do blogowego menu, może niektórym z Was brakuje pomysłów na prosty i szybki wege obiad bez glutenu? Dajcie znać, jakby co.
A tymczasem kolejna uciecha dla zmysłów, stępionych nieco nadmiarem intelektualnych wrażeń.Bardzo tęsknie za tymi chwilami spędzonymi w kuchni, na eksperymentach, wymyślaniu kolejnych przepisów. Ale co się odwlecze...

niedziela, 3 września 2017

Wegańskie bezmączne batony stracciatella z batata i cieciorki. Bardzo wilgotne

Może trochę przynudzam, bo ostatnio wrzucam albo kulki, albo batony. Ale co ja zrobię, jak czasu na cokolwiek innego brak, a ochoty na słodkości jakoś niekoniecznie? No więc w takich chwilach biorę to co pod ręką i w parę minut mam wymarzone małe co nieco, które poza tym, że jest smaczne, dostarcza też mnóstwo zdrowych składników i daje porządnego kopa dla mojego mocno ostatnio spracowanego mózgu :)
Dziś batony bardzo niekonwencjonalne, powstałe głównie z potrzeby zużycia zalegających produktów. Ale niezmiennie pożywne i zdrowe, dostarczające sporo białka, magnezu, luteiny (poprawia wzrok) i beta-karotenu. Warto spróbować - nawet mój syn, który z ochotą zjada większość zrobionych przeze mnie dań wytrawnych, ma wyjątkowo długie zęby do zdrowych bezglutenowych słodkości. Zwykle nawet nie chce próbować, z pogardą odrzucając moje zachęcające słowa i przechodzą obojętnie wobec moich okrzyków smakowej rozkoszy. Tym razem też się krzywił, ale spróbował i... poprosił o więcej. A ja miałam swój dodatkowy zastrzyk satysfakcji, gdy zobaczyłam jego minę na wieść o składnikach, które stworzyły te cuda... Otóż i one:

niedziela, 27 sierpnia 2017

Energetyczne batony owsiano-bananowo-bakaliowe. Wegańskie i bezmączne

Nowy pomysł na batony a la granola. Tym razem takie, które na pewno się nie rozsypią. A to wszystko dzięki magicznemu składnikowi w postaci...bananów! Batony nie mają mąki, jajek ani mleka, zamiast tłuszczu dodałam masło orzechowe, a zamiast zwykłego cukru - cukier kokosowy. Ale jeśli nie lubicie bardzo słodkich łakoci, możecie cukier całkowicie pominąć. Ja zrobiłam z cukrem, ale wydały mi się zbyt słodkie, dlatego oblałam je odrobina gorzkiej czekolady. Z czekolada czy bez, z cukrem czy bez cukru - wypróbujcie je koniecznie i dajcie znać!

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Sernikowe kulki o smaku kokosowo-cytrynowym. Bez pieczenia, bez mąki!


Były ostatnio kule mocy, przyszedł czas na kulki sernikowe - całkiem inne, ale też ciekawe w smaku: z dominującą nutą cytryny i delikatnie wyczuwalnym kokosem. Jeśli cytrynowych smaków nie lubicie, można ten dodatek pominąć lub dać w zamian np. sproszkowaną wanilię. Można też dorzucić kakao albo oblać kulki w gorzkiej czekoladzie. Jak zwykle, możliwości jest wiele - zachęcam do próbowania i eksperymentowania.


sobota, 12 sierpnia 2017

Bakaliowe kule mocy! Wegańskie, bez mąki, bez cukru, bez pieczenia


Zaniedbuję ostatnio ten blog, wybaczcie, ale mam strasznie dużo obowiązków zawodowych, i
nie ogarniam. Mam nadzieję, że za niedługi czas ruszę znów pełną parą, a wy będziecie tu wciąż, choć na chwilę, zaglądać :) Tymczasem postaram się wrzucać co jakiś czas przepisy na ekspresowe dania czy równie błyskawiczne słodkie przekąski. W końcu mózg też trzeba rozpieszczać - a nie ma nic lepszego, jak pieszczoty, które dodają mocy ;) I takie są kulki, które Wam dziś przedstawiam: proste jak drut, ale bardzo smaczne. A na ów smak i power składają się owoce suszone, wiórki i orzechy.  A oto szczegóły:

środa, 2 sierpnia 2017

Odchudzający makaron shirataki ze szpinakiem. Bardzo orientalny!

Makaron shirataki - słyszeliście już o nim? Liczy sobie całe wieki, ale do Polski zawędrował niedawno, ledwie kilka lat temu. Ja o nim usłyszałam przez dwoma tygodniami i, jak zawsze ciekawa wszelkich nowinek, od razu zakupiłam 2 kilogramowe paczki. Nie doczytałam co prawda, że na 1 kilogram składa się też woda, w której ten dziwny makaron leżakuje, i że w związku z tym należy skonsumować go najpóźniej kilka dni po otwarciu opakowania. I w taki oto sposób przez 3 ostatnie dni na mym stole królowała pasta, zmieniały się tylko sosy. Drugi worek to shirataki w formie ryżopodobnej, ale z konsumpcją poczekam choć kilka dni, no bo ileż można?
Zanim podam przepis na pierwszą potrawę, kilka słów o samym makaronie. Produkuje się go z warzywa o nazwie Konjac, rosnącego głównie na terenie Japonii. Ściera się go na mąkę, z której następnie wytwarza się takie glutowate, bezbarwne i bezzapachowe coś o rozmaitych kształtach, przypominających np. noodle czy spaghetti, ale niemające wiele wspólnego ze smakiem klasycznego makaronu. Shirataki bowiem żadnego smaku nie posiada, ale w związku z tym łatwo absorbuje smak sosu czy potrawy, do której jest wrzucany. W przeciwieństwie do znanych powszechnie makaronów, jest produktem niskowęglowodanowym i o prawie zerowej kaloryczności. To właściwie niemal czysty błonnik rozpuszczalny (glucomannan) plus kilka składników mineralnych. Reklamowany jest więc jako spalacz tłuszczu oraz regulator poziomu cukru we krwi, cholesterolu i ciśnienia. Polecany osobom zmagającym się z nadmiarem kilogramów (szybko syci, a nie ma kalorii), nietolerancją glutenu czy cukrzycą. No cud, miód, malina po prostu.